Kiedy Ignacy Paderewski w 1919 roku przybył do Warszawy aby stanąć na czele rządu
w odradzającej się Polsce, mało kto wówczas słyszał o Metodystach. Ci nieliczni, którzy coś
wiedzieli wiązali Metodystów głównie z Kościołem działającym w Wielkiej Brytanii i w Ameryce.
Nie bez powodu przywodzę na pamięć Ignacego Paderewskiego, znanego w Ameryce polskiego kompozytora i
pianistę. Być może nie ma tu bezpośredniego związku z powstaniem Szkoły Metodystów w Warszawie, ale
możemy z dużą dozy pewności powiedzieć, że ten wielki polski patriota przyczynił się do przybycia do
Polski pierwszych metodystycznych misjonarzy, którzy tę szkolę założyli.
Druga Rzeczpospolita, po 125 letniej niewoli, musiała budować swój ekonomiczny, kulturalny, oświatowy
i polityczny byt od podstaw. W kraju panowała nędza, bezrobocie i analfabetyzm. Warto przypomnieć,
że około 70% społeczeństwa nie umiało wówczas czytać ani pisać. Najwięcej analfabetów było na terenach
wschodnich (były zabór rosyjski). Ignacy Paderewski, zanim przyjechał do Polski, apelował do
amerykańskiego społeczeństwa o pomoc. Mówił Amerykanom o wielkich potrzebach swoich rodaków w
odradzającej się Drugiej Rzeczpospolitej. Jednymi z pierwszych, którzy odpowiedzieli na apel
Paderewskiego byli Metodyści z The Methodist Church Episcopal South. Pierwsi misjonarze przybyli do
Polski już w 1919 roku. Działalność swoją rozpoczęli od pracy charytatywnej. Na samym początku uruchomili
kilka kuchni, w których wydawano setki obiadów dla bezrobotnych i bezdomnych. W krótkim czasie przystąpili
do bardziej ambitnych akcji. Założyli poliklinikę w Skolimowie k/Warszawy, gimnazjum w Klarysewie, kilka
szkół przysposobienia zawodowego dla kobiet i mężczyzn, wychodzili bowiem z założenia, że najlepsza pomoc
to nauczenie jakiegoś zawodu, aby każdy mógł zarabiać własnymi rękami. Jednym z największych przedsięwzięć
Metodystów przybyłych zza oceanu była Szkoła Języka Angielskiego - English Language College w Warszawie,
która przetrwała do dnia dzisiejszego. Poniżej przedstawię, jak rozwijała się działalność tej szczególnej
Szkoły. W mojej krótkiej prezentacji chcę wyróżnić dwa okresy:
I/ okres od powstania Szkoły do wybuchu drugiej wojny światowej;
II/ okres działalności Szkoły po wojnie, tj. od 1946 roku do dnia dzisiejszego.
Szkoła Języka Angielskiego - English Language College w Warszawie powstała, jak już wyżej wspomniałem, w
wyniku działań misyjnych Episkopalnego Kościoła Metodystycznego Południa (The Methodist Church Episcopal South).
Pierwszą krótką wzmiankę o Szkole znajdujemy w protokóle konferencyjnym (Journal of the First Annual Meeting
Poland and Danzing Mission Methodist Episcopal Church South) z września 1922 roku. To pozwala nam domniemywać,
że Szkoła powstała rok wcześniej, tj. w 1921 roku. W wymienionym protokóle znajduje się wzmianka o trzech szkołach,
które w tym czasie powstały: "Szkoła Angielska dla studentów w Warszawie, z liczbą ok. 1000 słuchaczy, we Lwowie dla
500 studentów i w Poznaniu dla 300 słuchaczy..."
Z cytowanego sprawozdania wynika, że Szkoła Języka Angielskiego w Warszawie była jedną z wielu szkół różnego typu
prowadzonych przez amerykańskich Metodystów na terenie ówczesnej Polski po odzyskaniu niepodległości po pierwszej
wojnie światowej. Niestety, przetrwała tylko ta jedna w Warszawie. W ostatnich latach powstały filie w Katowicach,
Gliwicach, Ełku, Grudziądzu i Krakowie.
Pierwszym dyrektorem Szkoły był dr Thomas Williams, który wraz z grupą misjonarzyprzybył do Polski z Nashville, Tennessee.
Nie był on duchownym, był świeckim przedstawicielem Kościoła i jako dyrektor Szkoły pełnił funkcję zastępcy superintendenta
do spraw edukacji. W sprawozdaniu konferencyjnym z 1923 roku liczba słuchaczy w Szkole Angielskiej w Warszawie wynosiła
1266 osób. W tym sprawozdaniu po raz pierwszy pojawia się oficjalna nazwa Szkoły, która brzmi: "The English Language College".
Nazwą tą posługujemy się do dnia dzisiejszego. Również po raz pierwszy w tym sprawozdaniu umieszczono przekrój społeczny
uczących się w naszej Szkole. I tak znajdujemy tam 3 profesorów, 25 inżynierów, 17 lekarzy, 4 prawników, 5 literatów, 8 muzyków,
8 aktorów i śpiewaków, 2 artystów malarzy, 291 studentów wyższych uczelni, 13 oficerów wojska polskiego, 105 nauczycieli,
8 dentystów, 514 urzędników państwowych i prywatnych, 8 kupców, 3 oficerów policji, 14 mechaników, 66 pracowników naukowych,
9 pielęgniarek, 7 żołnierzy, 18 pracowników misyjnych, 4 rękodzielników, 3 modystki, 4 fryzjerów i 129 osób bez określonego
zawodu.
Z ogólnej liczby 1266 wymieniono 1106 chrześcijan i 160 niechrześcijan. Ten rodzaj statystyki sporządzano przez wszystkie lata
działalności Szkoły. Było to szczególnie ważne po drugiej wojnie światowej, kiedy władze komunistyczne bacznie nas obserwowały
i nie raz miały pokusę zlikwidować Metodystów. Jednym z koronnych naszych argumentów była społeczna przydatność Szkoły i jej
popularność wśród różnych warstw społecznych, a nawet wśród rządzącej elity.
W protokóle konferencyjnym z 1925 roku znajdujemy wzmiankę o otwarciu Szkoły Angielskiej w Katowicach. Organizator tej placówki,
pastor Martin Price donosi, że w roku sprawozdawczym w Szkole uczyło się 25 studentów. Placówka ta nie przetrwała długo.
Przestała działać wraz z wyjazdem pastora Price'a. Dopiero w 1988 roku, a więc po 63 latach wznowiono działalność Szkoły w
Katowicach. Stało się to możliwe dzięki wybudowaniu nowego obiektu przystosowanego do działalności oświatowej. Szkoła ta cieszy
się dzisiaj dużym powodzeniem wśród ludności śląskiej.
W roku 1928 nastąpiła zmiana na stanowisku dyrektora Szkoły w Warszawie. Miejsce Thomasa Williamsa zajął dr Winston Cram.
Zbliżały się lata wielkiej recesji ekonomicznej w Stanach Zjednoczonych. W związku z tym wielu misjonarzy zostało odwołanych.
Dr Winston Cram miał odegrać bardzo ważną rolę w ustabilizowaniu pracy w Polsce. Natychmiast po objęciu funkcji dyrektora
zapowiedział usamodzielnienie się Szkoły pod względem finansowym. W roku szkolnym 1928/29 budżet Szkoły po stronie dochodów
osiągnął zł.77.000,- ($8.750). Była to bardzo wysoka kwota jak na owe czasy. Dr Cram wprowadził bardzo rygorystyczne reguły
finansowe. Podniósł uposażenia nauczycieli o 20%; spłacił długi, jakie jego poprzednik zaciągnął od Misji i ogłosił, że rok
1929/30 będzie rokiem usamodzielnienia się Szkoły: "We shall be self supporting for the year 1929/30" (Jest to cytat z
protokółu 8-mej Konferencji w Polsce). Każdy następny rok pod kierownictwem doktora Crama zwiększał liczbę słuchaczy,
powiększał dochody Szkoły i powiększał bazę materialną - pomoce naukowe, podręczniki, bibliotekę itp. Jedną z ciekawostek
może być fakt, że tak bardzo popularny i lubiany przez słuchaczy i nauczycieli podręcznik "Essential English" C.E. Eckersley
napisał na zamówienie doktora Crama. Wiem z opowiadania doktora Józefa Szczepkowskiego, mego poprzednika na stanowisku dyrektora
Szkoły Języka Angielskiego, że kiedy dr Winston Cram bawił w 1936 roku w Londynie, spotkał tam młodego wówczas nauczyciela
nazwiskiem C.E. Eckersley. Opowiedział mu o naszej Szkole i o pilnym zapotrzebowaniu na podręczniki do nauczania języka
angielskiego. Do Eckersley'a nauczano w naszej Szkole ze skryptów przygotowywanych przez nauczycieli i za pomocą różnych pieśni.
Kiedyś pani prof. Smólska, znana nam jako autor licznych podręczników do nauczania angielskiego, z dumą opowiadała mi jak
przed wojną uczęszczała do naszej Szkoły, gdzie uczyła się angielskiego przy pomocy pieśni. Po tym spotkaniu Eckersley obiecał
przygotować jakiś materiał. Po jakimś czasie przysłał doktorowi Cramowi 10 jednostek lekcyjnych. Po otrzymaniu pozytywnej
opinii Eckersley przystąpił do opracowania następnej partii materiałów do nauczania. W ten sposób powstał pierwszy tom, a
potem drugi. W 1941 roku uzupełnił komplet trzecim tomem. Już po wojnie ukazał się tom czwarty. Podręcznik ten zyskał
międzynarodową reputację. Przez wiele lat Szkoła Metodystów związana była z podręcznikiem Eckersley'a. Poddawany był wielu
korektom i rewizjom, dostarczając materiału na pełny podstawowy kurs języka angielskiego.
Dr. Winston Cram kierował Szkołą aż do 1939 roku. W lipcu tego roku wyjechał na wakacje do Ameryki i już nigdy do Polski
nie powrócił. Pod jego kierownictwem Szkoła osiągnęła wysoki poziom dydaktyczny. Liczba słuchaczy podwoiła się, co dało
podstawę do całkowitego usamodzielnienia się pod względem finansowym. "Metodyści" weszli na stałe do folkloru warszawskiego.
W 1939 roku wrześniowe zapisy już się nie odbyły. 1-go września wybuchła wojna. Dyrektor Cram nie mógł wrócić do Polski.
Amerykańscy misjonarzy zostali internowani przez Niemców i Rosjan. Zaczęła się nazistowsko-sowiecka okupacja. W okresie od
1939 do 1946 roku działalność Szkoły została zawieszona.
Po wojnie kierownictwo Kościoła natychmiast przystąpiło do reaktywowania działalności Szkoły. Stało się to możliwe dopiero
we wrześniu 1946 roku. Trzeba było najpierw odbudować bazę materialną Szkoły, która mieściła się w budynku przy ul.
Mokotowskiej 12. Budynek był prawie doszczętnie zburzony. Dyrektorem Szkoły została Pani Ruth Lawrence, jedna z misjonarek
amerykańskich, która po wojnie, wraz z innymi, powróciła do Polski. Pod jej kierownictwem Szkoła szybko odzyskała dawną
świetność. Liczba słuchaczy osiągnęła poziom przedwojenny. Staliśmy się bezkonkurencyjni w zakresie nauczania języka
angielskiego. Szkoła zatrudniała najlepszych nauczycieli. Takie nazwiska jak Zenienko, Skarżyńska, Krasnodębska, McEvoy,
Odrowąż winny na trwałe zapisać się w historii naszej Szkoły.
Pierwsze lata powojenne zapowiadały szybki rozwój tej naszej placówki oświatowej. Ówczesne Ministerstwo Oświaty przyznało
nam status Szkoły publicznej i traktowało ją na równi ze szkołami państwowymi. Nasi nauczyciele i słuchacze korzystali z
wszystkich przywilejów szkół państwowych.
Niestety, ten okres euforii trwał bardzo krótko. Nadeszły czasy stalinowskich restrykcji. Szczególnie dotknęły one instytucje
kościelne. W 1949 roku wszyscy obcokrajowcy musieli opuścić Polskę. Ten sam los spotkał dyrektora Szkoły panią Ruth Lawrence.
Jej miejsce zajął ks. Leonid Jesaków; który kierował Szkołą do 1956 roku.
Lata 1949 - 1956 były bardzo trudne dla naszej Szkoły. Jako placówka kościelna, Szkoła i jej kierownictwo byli pod ciągłą
inwigilacją służb bezpieczeństwa. W tym czasie odebrano nam status szkoły publicznej. Corocznie trzeba było wznawiać licencję
i ubiegać się o zezwolenie na nauczanie języka angielskiego. Towarzyszyły temu bardzo skomplikowane procedury, w których trzeba
było odpowiedzieć na wiele pytań, szczególnie naszej zależności od Ameryki. Ministerstwo Oświaty wprowadziło specjalne kursy
marksizmu-leninizmu dla wszystkich naszych nauczycieli. Raz w tygodniu przychodził do Szkoły specjalny instruktor, który
wykładał nauczycielom i dyrekcji przedmiot zwany "nauką o Polsce i świecie współczesnym". Obecność była obowiązkowa.
To, że przetrwaliśmy ten bardzo trudny okres zawdzięczamy wielkiej popularności Szkoły w społeczności warszawskiej i ogromnemu
zapotrzebowaniu na naukę języka angielskiego. To zapotrzebowanie wzmogło się jeszcze bardziej, kiedy w 1956 roku w Warszawie
odbył się Światowy Kongres Młodzieży. Dziesiątki tysięcy młodzieży z całego świata spotkało się z młodzieżą polską w Warszawie.
Wtedy to nasza młodzież przekonała się jak mało przydatny był język rosyjski, którego musieli się uczyć w szkole. Po Kongresie
nastąpił wielki szturm na naszą Szkołę. Wszyscy chcieli się uczyć języka angielskiego. Aby przynajmniej częściowo wyjść naprzeciw
temu zapotrzebowaniu do klas przyjmowano po 50 - 60 słuchaczy. W czasie rejestracji odbywały się dantejskie sceny. Tygodniami
młodzież oblegała Szkołę, nocując wokół budynku na materacach i łóżkach polowych. Po raz pierwszy w historii Szkoły liczba
zapisanych sięgnęła 6000 osób. Wtedy to powstała konkurencyjna "Wspólna Sprawa", która miała, przy dużym poparciu Kuratorium
i Ministerstwa Oświaty, wchłonąć naszą Szkołę. Nie muszę mówić, że próby te spełzły na niczym.
Dodatkowym atutem, oprócz popularności, który pomagał nam bronić się przed likwidacją Szkoły, byli wysocy dygnitarze partyjni
i państwowi, którzy uczyli się w naszej Szkole. Nie będę wymieniał tu nazwisk, gdyż dzisiaj nie mają już one żadnego znaczenia,
ale wówczas stanowili oni dla nas dobrą osłonę przed zakusami tych, którzy chcieli nas zlikwidować.
W 1956 roku, na skutek pewnych zmian w kierownictwie Kościoła, ks. Leonid Jesaków, dyrektor Szkoły, wyemigrował do Stanów
Zjednoczonych. Kierownictwo Szkoły objął ks. prof. Józef Szczepkowski, Polak urodzony i wykształcony w Ameryce, energiczny
organizator, dobry pedagog, uczciwy i oddany sprawie człowiek. Pod jego kierownictwem Szkoła umocniła swoją pozycję w społeczności
warszawskiej. Absolwenci naszej Szkoły, których można było spotkać na wysokich stanowiskach w urzędach państwowych i na
placówkach dyplomatycznych, z dużym uznaniem mówili o Metodystach. W ciągu l3 lat kierowania Szkołą (do września 1969 roku)
prof. Szczepkowski troszczył się o to, aby poziom nauczania w naszej Szkole był jak najwyższy.
W 1969 roku ks. prof. Józef Szczepkowski przeszedł na emeryturę. Po jego odejściu ja otrzymałem nominację na Dyrektora Szkoły.
Nie jest zręcznie mówić o sobie, to też powiem tylko, że stanowisko to piastowałem przez 21 lat i byłem najdłużej urzędującym
Dyrektorem w historii naszej Szkoły.

SZKOŁA JĘZYKA ANGIELSKIEGO METODYSTÓW
METODYSCI.PL